← Wszystkie wpisy
raportowanie data-storytelling decision-intelligence architektura-idealnosci

Lepszy raport zrobiłem, usuwając z niego rzeczy

Wziąłem raport, który robię od lat, i zacząłem go rozmontowywać. Usunąłem oś, trzydzieści sześć etykiet i połowę kolorów. Zrobił się lepszy. Produktem raportu jest decyzja odbiorcy, nie pokaz warsztatu.

Lepszy raport zrobiłem, usuwając z niego rzeczy

W zeszłym tygodniu wziąłem raport sprzedażowy, który robię od dawna, i zacząłem go rozmontowywać. Usunąłem oś pionową z wykresu. Skasowałem trzydzieści sześć małych liczb, które podpisywały każdy słupek. Dwa lata historii zszarzyłem i zostawiłem w kolorze tylko bieżący rok. Nagłówki sekcji, które przez lata brzmiały jak etykiety w segregatorze, zamieniłem na zdania z wnioskiem. Kiedy położyłem wersję przed i po obok siebie, raport był czytelniejszy, choć miał w sobie mniej.

Najwięcej zmienił wykres miesięczny. Wcześniej miał trzydzieści sześć podpisów w rozmiarze, którego nie dało się wygodnie czytać, w trzech kolorach walczących o uwagę. Teraz dwa poprzednie lata są szare, a bieżący rok wybija się jednym kolorem. Rytm zamówień, te miesiące z przerwą i te z kilkoma dostawami, widać od razu, z samego kształtu słupków. Na wykresie rocznym słupki były podpisane wartościami, a obok nich stała oś z tą samą informacją. Zostawiłem podpisy, oś usunąłem. Ta sama treść, połowa atramentu.

Ten sam raport pokazany na dwa sposoby, wersja przed i po odejmowaniu, dane przykładowe

Długo tego nie widziałem. Patrzę teraz na to tak: wartość raportu powstaje na końcu, w głowie osoby, która na jego podstawie coś decyduje. Moja robota jest tylko drogą do tego momentu. Wszystko, co nie przybliża odbiorcy do decyzji, jest szumem, nawet jeśli kosztowało mnie godziny liczenia.

Przez lata robiłem odwrotnie. Dokładałem. Więcej liczb, więcej kolorów, podpis nad każdym słupkiem, kolejna tabela, bo skoro już ją policzyłem. Teraz widzę, skąd to szło. Robiłem raporty trochę dla siebie, żeby pokazać, ile pracy w nie włożyłem i co potrafię. To był popis warsztatu przebrany za rzetelność. A odbiorca chciał jasnej odpowiedzi, nie dowodu, ile się napracowałem.

Ten ruch ma nazwę. Taleb mówi o via negativa, poprawie przez odejmowanie. W myśleniu o idealności widzę to samo jeszcze wyraźniej. Idealność to stosunek korzyści do kosztów i szkód. Dokładanie danych pompuje mianownik, koszt uwagi rośnie, a korzyść, czyli trafna decyzja, zostaje w miejscu. Usuwanie szumu obniża mianownik, więc idealność rośnie. Michał Anioł mówił, że rzeźbiarz osiąga swój cel, usuwając to, co zbędne. Forma była w bryle marmuru cały czas. Robota polegała na odjęciu reszty.

To nie znaczy, że mniej jest zawsze lepiej. Odejmowanie ma podłogę. Gdybym usunął dane, których decyzja naprawdę potrzebuje, zostałby raport ładny i bezużyteczny. Granicę wyznacza konkretna decyzja, którą odbiorca ma podjąć, nie moje poczucie estetyki. Dopóki coś ją przybliża, zostaje. Kiedy przestaje, to jest szum.

Zostało mi z tego jedno pytanie, które zadaję sobie teraz przy każdym raporcie, zanim cokolwiek dodam. Czy to przybliża odbiorcę do decyzji. Zbudowałem z tego checklistę i używam jej za każdym razem. Sam ruch podpatrzyłem u Cole Nussbaumer Knaflic, w jej książce „Storytelling with Data”. Można robić raporty, dokładając do skutku. Większość tak robi.


FAQ

Dlaczego mniej elementów w raporcie może dawać lepszy efekt?

Raport ma doprowadzić odbiorcę do decyzji. Każdy dodatkowy element, oś, etykieta, kolor, tabela, zużywa jego uwagę, ale nie zawsze przybliża do decyzji. Gdy usuniesz to, co nie niesie treści potrzebnej do decyzji, korzyść zostaje, a koszt uwagi spada. Efekt jest czytelniejszy, mimo że elementów jest mniej. To nie estetyka, to niższy koszt zrozumienia.

Co to jest via negativa w kontekście raportu?

Via negativa to pojęcie, które Nassim Taleb opisuje jako poprawę przez odejmowanie zamiast dodawania. W raporcie oznacza to, że zamiast dokładać kolejne dane i ozdoby, usuwasz szum, który przeszkadza w odczytaniu sedna. Ten sam ruch widać w myśleniu o idealności z TRIZ, gdzie idealność to stosunek korzyści do kosztów i szkód. Usuwanie szumu obniża mianownik, więc idealność raportu rośnie.

Jak zdecydować, co usunąć z raportu, a co zostawić?

Granicę wyznacza konkretna decyzja, którą odbiorca ma podjąć na podstawie raportu. Dopóki element przybliża go do tej decyzji, zostaje. Kiedy przestaje, jest szumem i można go usunąć. Odejmowanie ma podłogę: jeśli usuniesz dane, których decyzja naprawdę potrzebuje, zostanie raport ładny i bezużyteczny. Dlatego najpierw trzeba nazwać decyzję, dopiero potem czyścić.

Co to jest nagłówek z wnioskiem (action title) w raporcie?

Nagłówek z wnioskiem to tytuł sekcji lub wykresu, który mówi, co z danych wynika, zamiast tylko nazywać temat. Zamiast „Rytm zamówień” nagłówek brzmi na przykład „Równy harmonogram skróci terminy”. Odbiorca dostaje konkluzję od razu, a wykres pod spodem staje się jej dowodem. Tę technikę opisuje Cole Nussbaumer Knaflic w książce o prezentowaniu danych.

Dla kogo powstaje raport biznesowy?

Raport powstaje dla osoby, która na jego podstawie podejmie decyzję, nie dla autora, który go zrobił. Wartość powstaje na końcu, w głowie odbiorcy, gdy coś na podstawie raportu robi. Kiedy autor projektuje raport, żeby pokazać, ile pracy włożył i co potrafi, dokłada elementy, które służą jemu, nie decyzji. Zmiana perspektywy z pokazywania warsztatu na przybliżanie decyzji zmienia to, co w raporcie zostaje.

// przeczytaj też